Garmin InReach

Kwestie bezpieczeństwa w odludnych terenach uważam za najważniejsze i podstawowe. W którymś, ze wcześniejszych postów opisywałem nadajnik PLB jako podstawowe narzędzie pozwalające mi na ewentualne wezwanie pomocy w dziczy. Nie ma znaczenia czy uraz miałby dotyczyć mnie, osoby postronnej czy uczestnika fotowyprawy. Czas dotarcia zespołu ratunkowego na miejsce to jeden z podstawowych czynników mających wpływ na powodzenie akcji ratunkowej. W ramach programu OLYMPUS WILDLIFE PROJECT jadę na Kamczatkę i będę działał w miejscach dzikich, surowych i oddalonych od osad ludzkich. Będę też między innymi na miejscu poruszał się śmigłowcami a tym na Kamczatce czasem zdarza się spadać. Ostatnio 3 miesiące temu Mi 8 T  niezbyt zgrabnie wylądował z 16 osobami na pokładzie.


Take rzeczy się zdarzają, a biorąc pod uwagę fakt, że maszyny tam są eksploatowane dość mocno i niezbyt komfortowych warunkach oraz mają tyle lat co ja – jest to pewne ryzyko 😉

Z resztą sytuacji awaryjnych może być sporo. Podczas nurkowania z uchatkami, ganiania orek pod wodą, wędrówki po rejonach wulkanicznych czy śledzenia niedźwiedzi. PLB to bardzo dobre i skuteczne rozwiązanie z resztą oparte o system COSPAS – stworzony w Związku Radzieckim w 1979 roku.

Kwestie bezpieczeństwa to też tematy związane z nawigacją w terenie. Łatwo zabłądzić na odludziu. Kompas, mapa czy GPS to rzeczy, które na takiej wyprawie warto mieć. Nawigacja w telefonie owszem fajna rzecz ale raczej przy włóczędze koło domu potrzeba więc GPS z prawdziwego zdarzenia. Od wielu lat używam stareńkiego Garmin Geko Mam go długo, nigdy się na nim nie zawiodłem. Jest prosty w obsłudze, wodoodporny zasilany wymiennymi bateryjkami ale ma już swe lata i nie ma map. Oczywiście GPS bez zainstalowanej mapy we wprawnych rękach człowieka z papierową mapą będzie w zupełności wystarczający jednak skoro technologia poszła do przodu i można mieć mapę w urządzeniu – czemu z tego nie skorzystać.

Kolejna rzecz, która w takich miejscach się przyda to telefon satelitarny. Po co ? Do kontaktu z bliskimi, do wezwania pomocy, do opisania swej sytuacji. PLB działa z grubej rury. Gdy wciskam guzik uruchamiane są wszelkie dostępne siły i środki bo ratownicy gdy nie uda im się skontaktować z poszkodowanym zakładają najgorszy scenariusz. Telefon daje możliwość opisania co się stało tak aby zespół ratowniczy mógł dopasować siły i środki do tego co się wydarzyło. Telefonu satelitarnego na wyprawę nie biorę ale zabieram

bardzo ciekawe urządzenie Będące połączeniem nawigacji z komunikatorem satelitarnym działającym w systemie Iridium. Wprawdzie nie ma możliwości wykonywania połączeń głosowych i zadzwonienia do cioci i wujka albo syna do powiedzenia o tym co danego dnia się robiło Ale mamy możliwość wysyłania i odbierania wiadomości tekstowych.   Krótko mówiąc możemy wysłać SMS oraz odebrać sms i w ten sposób prowadzić rozmowę z kimś kto znajduje się ponad 8000 km od nas nawet jeśli nie mamy zasięgu telefonu komórkowego a może zwłaszcza kiedy nie mam zasięgu telefonu komórkowego. Co więcej mamy możliwość wezwania pomocy poprzez naciśnięcie guzika S.O.S i jesteśmy w ciągłym kontakcie ze służbami ratunkowymi. Tak jak w komunikacji radiowej rozdzielamy sygnał Mayday od sygnału Pan-pan tak I tutaj możemy przekazać ratownikom informację czy nasze życie jest zagrożone Czy potrzebujemy tylko pomocy lekarskiej ale spokojnie możemy poczekać aż pogoda się troszkę wyklaruje tak aby lot śmigłowca w naszą stronę był bezpieczny dla ratowników.

 

Urządzenie o którym mowa to Garmin inreach Explorer + Jest to komunikator satelitarny z nawigacją GPS oraz w pełni globalnym zasięgiem sieci satelitarnej Iridium W sytuacji zagrożenia można użyć urządzenia inReach do nadania sygnału SOS do całodobowego centrum poszukiwawczo-ratowniczego, odbierania i wysyłania wiadomości tekstowych o rodzaju wypadku i otrzymania profesjonalnych porad oraz potwierdzenia, gdy pomoc będzie już w drodze.

 

przed wyjazdem na Kamczatkę spędziłem 10 dni na Islandii zabierają ze sobą część sprzętu przeznaczoną na wyprawę do Rosji
Czym więc jest Garmin inReach ?

To nawigacja i komunikator satelitarny  w jednym urządzeniu. Niezbyt duży ale i niezbyt mały 🙂 Wielkościowo podobny do GARMIN GPSMap 64 choć ciut cieńszy, solidnie zbudowany dość pancerny opisany jako IPx7 – czyli można go incydentalnie wrzucać do wody na głębokość do 1m i nie dłużej niż na pół godziny. Słowem, kajak, jacht, Zodiac nie będzie mu straszny.

 Daje nam możliwość wysyłania Do rodziny lub znajomych smsów albo emaili  wraz z linkiem pokazującym nasze położenie. Możemy też sytuacja awaryjna wezwać pomoc wciskając guzik S.O.S Garmin  daje nam również możliwość bieżącego udostępniania naszego położenia które każdy kto posiada specjalny link może sprawdzać online na stronie www.

Baterie

Większość nawigacji GPS Garmin  zasilana jest z wymiennymi bateriami więc w razie potrzeby wystarczy otworzyć klapkę i włożyć zapasowe baterie.  To rozwiązanie bardzo fajne bo jesteśmy niezależni od źródła zasilania.  Garmin inReach  nie daje nam takiej możliwości ponieważ zasilany jest zintegrowaną baterią litowo-jonową.   Mimo że żywotność baterii jest imponująca Wolałbym jednak sytuacji podbramkowej mieć świadomość że zawsze mogę wyjąć z plecaka zapasowe baterie i włożyć je do urządzenia.  W przypadku śledzenia naszego położenia z 10 minutowym interwałem żywotność baterii dochodzi do 100 godzin gdy nie wysyłamy informacji Gdzie się znajdujemy producent podaje że   naładowana bateria wystarczy na około miesiąc pracy. Korzystając z urządzenia na Islandii jedno ładowanie wystarczało mi na około 4 dni pracy, jednak wybierając się w bardziej odludne teren powinniśmy   pomyśleć o jakimś źródło zasilania na przykład ładowarce słonecznej

Opłaty i konfiguracja

Żeby nie było zbyt różowo nie wystarczy kupić samo urządzenie musimy również wykupić plan subskrypcji.  Mamy możliwość zapłacenia za rok z góry lub gdy nie potrzebujemy urządzenia zbyt często możemy wykupić dostęp krótkoterminowy na 30 dni.  Wychodzi ociupinkę drożej niż w przypadku planu rocznego ale jeśli wyjazd w odludne miejsca planujemy raz w roku nie ma potrzeby płacenia za 12 miesięcy.

Wykupując  dany abonament zmienia się ilość wiadomości które możemy wysłać w ramach pakietu interwał śledzenia czy koszt wiadomości poza abonamentem. Ja zdecydowałem się na pakiet Recreation za 199 zł  dzięki czemu miesięcznie Mogę wysłać lub odebrać 40 wiadomości.  Była jeszcze jakaś jednorazowa opłata za aktywację ale zapomniałem już ile mnie to kosztowało 🙂  To  co jest trochę bolesne to fakt że za wiadomości przychodzące również płacimy. Jeśli chcemy z kimś długo i namiętnie korespondować powinniśmy zdecydować się na abonament Expedition.

Urządzenie daje nam również możliwość pobierania prognozy pogody co uważam za bardzo przydatną funkcję.

Pierwsze uruchomienie urządzenia wiąże się z założeniem konta wypełnieniem danych dotyczących użytkownika telefonów  kontaktowych dla ratowników wybraniem rodzaju abonamentu i dokonaniem płatności. Później wykorzystując login i hasło mamy dostęp do panelu inReach Garmin  gdzie Możemy skonfigurować poszczególne funkcje wybrać mapy do zainstalowania mieć wgląd w wiadomości i kontakty czy skonfigurować mapę od dostępne są na stronie udostępniając ludziom na przykład możliwość komunikowania się z nami  z poziomu strony www.

Śledzenie

Wbrew temu co spora część ludzi twierdzi zwykły GPS to tylko odbiornik.  Nikt nie ma możliwości ustalenia naszego położenia jeśli posiadamy odbiornik ponieważ nie wysyła on żadnego  sygnału. Zupełnie inaczej jest w przypadku tego urządzenia dzięki komunikacji z satelitami Iridium nasze maleństwo jest również nadajnikiem. Możemy na bieżąco wysyłać informacje na temat naszego położenia wysokości prędkości czy kursu.  dane te możemy udostępnić i właśnie dzięki temu będziecie mieli możliwość śledzenia mojego bieżącego położenia podczas wyprawy. Teoretycznie jest to gadżet który możemy wykorzystać na zasadzie ciekawostki i umieszczonej na stronie www mapie. Wykorzystałem to osadzając mapę na stronie wyprawy na Kamczatkę . Bez trudu możemy wyobrazić sobie sytuację kiedy ktoś śledzi naszą samotną wędrówkę podczas trawersu Svalbardu albo samotnego rejsu kajakiem przez Atlantyk. Po powrocie Z wyjazdu możemy usiąść przy komputerze i prześledzić dokładnie trasę naszej wędrówki jako fotografowie Mamy również ścieżkę w formie pliku GPX dzięki której jesteśmy w stanie geotagować nasze fotografie

 

Więcej o samym urządzeniu napiszę po powrocie gdy będę mógł opisać jak się sprawdził w boju