Zuiko 7-14 PRO

Aby uniknąć nieporozumień muszę zacząć od nieco przydługiego wstępu.

Wszystkie obiektywy dzielimy ze względu na długość ogniskowej na trzy grupy.

Pierwszą z nich tworzą obiektywy standardowe. Długość ich ogniskowej powinna być równa przekątnej obrazu na matrycy, a nazwa mówi o tym, że świat widziany przez nie wygląda tak jak rejestrowany przez ludzkie oko. Jeśli ogniskowa obiektywu jest krótsza niż przekątna matrycy, mamy do czynienia z drugą grupą – obiektywami krótkoogniskowymi zwanymi też  szerokokątnymi. Pozwalają one uzyskać kąt widzenia większy niż w obiektywie standardowym. Trzecią grupę tworzą obiektywy długoogniskowe. To te o ogniskowej dłuższej niż przekątna klatki.  Skoro obiektywy szerokokątne kończą się na ogniskowej obiektywu standardowego (w systemie 4/3 jest to 25mm ( dokładnie powinno być 21,6mm dla u4/3 i 43,3 dla FF) wszystko o ogniskowej krótszej niż 25mm w systemie Cztery Trzecie będzie obiektywem szerokokątnym. Nie da się ukryć, że obiektyw 35mm zapięty do matryc u4/3 ciężko będzie nazwać szerokokątnym gdy jego ogniskowa jest dłuższa niż ogniskowa obiektywu standardowego. Dlatego właśnie, aby było łatwo nam się porozumieć, wprowadzono pojęcie ekwiwalentu ogniskowej, który pozwala przeliczyć ogniskową obiektywu danego systemu na jego odpowiednik dla klatki 24 x 36 tak aby powiedzieć jaki obiektyw FF da nam odpowiadający kąt widzenia  Z tego pojęcia będę w tym tekście kilka razy korzystał.

Przyjęło się, że standardem dla Mikro 4/3 jest obiektyw 25mm odpowiada on ogniskowej  50mm dla pełnej klatki. Obydwa są troszkę dłuższe niż przekątna matrycy. Dlaczego 25tce odpowiada 50tka? Dlatego, iż 50/25 równa się dwa. Przekątna matrycy Olympusa jest dwa razy krótsza niż klatki filmu małoobrazkowego.To nasz współczynnik Przez to dwa mnożymy długość ogniskowej obiektywu  systemu u4/3 aby obliczyć jej odpowiednik dla klatki 24 x 36. Jest to rzecz prosta ale nieustająco wzbudza falę komentarzy. Nie zmienia się jasność nie zmienia się ogniskowa a jedynie mówimy o “ekwiwalencie” Zatem aby uniknąć nieporozumień zaczynam od podstaw.

zuiko 7-14

Co przede wszystkim musi spełniać obiektyw do danej matrycy? Obraz tworzony przez obiektyw ma kształt koła. To pole obrazowe. Jest zatem oczywiste, że jego średnica powinna być większa od przekątnej matrycy. O ile większa? Im więcej tym lepiej. Jakość obrazu zmniejsza się wraz z odległością od środka pola. Spada rozdzielczość i wzrastają wszelkie aberracje. Sytuacja producenta jest komfortowa. Z małoobrazkowego standardu wycina “sam miód”, ba producent może bez trudu zrobić obiektyw o mniejszym polu obrazowym. Mniejszy, lżejszy i … tańszy (przynajmniej dla producenta) Zatem aby wykonać obiektyw do danej matrycy przede wszystkim pole obrazowania musi ją pokryć.

Jak to wygląda, kiedy z formatem klatki jedziemy w górę? Podle. Obiektyw Nikkor AM ED 210 mm kryjący format 8” x 10” i będący odpowiednikiem mniej więcej  małoobrazkowej trzydziestki i waży 850 gram i ma jasność f/5.6 Oczywiście przykład jest skrajny, gdyż format jest rzadko stosowany ale chcę jedynie pokazać problemy i mechanizmy, z jakimi musi się borykać konstruktor i producent aby obiektyw współgrał z danym aparatem.

Wszystkie te problemy cudownie znikają przy coraz mniejszych formatach. Łatwiej i taniej więc zrobić dobry obiektyw do 24×36 niż do 8” x 10” podobnie jak łatwiej i taniej będzie zrobić dla matrycy APSC czy u4/3 Pole obrazowania musi być mniejsze więc można odchudzić obiektyw i mniej materiału zużyć do jego produkcji.

O ile zmniejszenie formatu matrycy przy obiektywach długoogniskowych daje przewagę: zwykła 50 dla FF to już portretowa setka dla mikro 4/3 zaś szerokokątne 210mm dla 8”x10” stanie się długoogniskowym obiektywem w FF.  Tu jest łatwo, miło i przyjemnie.

zuiko 7-14


Niestety zawsze jest jakieś “ale”. To “ale” pojawia się kiedy ogniskową zaczynamy jechać w dół. Małoobrazkowy obiektyw 10mm zapięty do mikro 4/3 bedzie odpowiadał zaledwie 20mm. O ile 10tka na pełnej klatce jest baaaardzo szeroka to gdybyśmy chcieli osiągnąć odpowiednik owych 10mm w u4/3 należało by zbudować obiektyw o ogniskowej 5 milimetrów, a to już nie jest łatwe!

To właśnie powód dla którego zoomy szerokokątne Olympusa zaczynają od niewielkich ogniskowych. Jest to 9mm w przypadku 9-18 lub 7mm w przypadku 7-14 PRO. Rektilineranej “piątki” póki co nie ma i pewnie długo nie będzie, a szkoda. Dodam, że o ile różnica dwóch milimetrów ogniskowej przy długoogniskowych obiektywach jest prawie niezauważalna to przy szerokokątnych szkłach widać ją znacznie.

9-18, mimo, że  bardzo go lubię, często z niego  korzystam i wykonałem za jego pomocą mnóstwo zdjęć publikowanych czy nagradzanych pominę w opisie. Z dwóch powodów. Po pierwsze jego premiera miała miejsce kilka lat temu co powoduje, iż jest to już wiekowa konstrukcja a po drugie jest to obiektyw spoza serii profesjonalnych szkieł a te odkąd pojawiły się na rynku są czymś z czego trudno byłoby mi zrezygnować.

Chcę się skupić na obiektywie 7-14mm PRO.

Jest  to jeden z pięciu obiektywów z serii PRO Jakość wykonania nie odbiega  od pozostałych obiektywów serii. Solidny, z metalowym bagnetem i metalowym korpusem, uszczelniony, odporny na kurz i zalanie. Często zdarzało mi się to szkło zapięte do uszczelnianego korpusu płukać pod delikatna strużką wody aby usunąć pył i kurz po fotografowaniu na pustyni czy plaży. Na pierwszy rzut oka widać, że to  solidna konstrukcja, która  sprosta  trudnym warunkom.

Obiektyw posiada dwa pierścienie: jeden od zmiany ogniskowej drugi od ustawiania ostrości. Ten drugi ma możliwość ruchu przód – tył. Przesunięcie pierścienia do tyłu automatycznie przełącza obiektyw na tryb MF odsłaniając podziałkę odległości i zamieniając się w tradycyjny pierścień ostrości jaki znamy ze starych obiektywów. To bardzo sprytny i wygodny sposób na błyskawiczne przełączenie trybu ustawiania ostrości. Często nowi właściciele myślą, że awarii uległ aparat bo czego by nie ustawiali w aparacie autofocus nie działa. Nie działa bo nieświadomie przesunęli pierścień. Kwestia przyzwyczajenia i po pierwszej takiej lekcji raczej nikt z tym nie będzie miał problemu. Szkoda, że przesunięcie pierścienia powoduje zmianę płaszczyzny ostrości. Jeśli więc ustawimy ostrość automatycznie i przełączymy pierścień będziemy musieli jeszcze raz wyostrzyć ręcznie.

m ZD 7-14
m ZD 7-14


Przełączenie tego pierścienia może nam również automatycznie aktywować focus peaking albo powiększanie fragmentu kadru lub włączyć obie tych rzeczy na raz. To zależy już od indywidualnych ustawień użytkownika,  które każdy sam może skonfigurować według własnych upodobań. Tak czy siak ostrzenie w tym trybie po przełączeniu pierścienia jest pewne i wygodne.

Na obiektywie znajduje się  przycisk funkcyjny L-fn któremu możemy przypisać sporo różnych funkcji włącznie z własnymi programowanymi ustawieniami. Wszystko definiujemy z poziomu aparatu programując funkcje przycisku na obiektywie.
Podobnie jak prawie wszystkie obiektywy Olympusa – mZD 7-14 PRO nie ma stabilizacji obrazu. Jedynym, jak do tej pory wyjątkiem jest mZD 300 PRO wyposażony w stabilizację w obiektywie, która “dogaduje się” ze stabilizacją w aparacie. Obiektyw nie ma stabilizacji, ponieważ ta wbudowana jest w aparaty. Można się spierać, która forma stabilizacji obrazu jest lepsza. Prawdę powiedziawszy najważniejsze żeby była bo poszerza to nam znacząco możliwości aparatu. Tutaj korpus  odczytuje ogniskową obiektywu i dopasowuje się do niej korygując drgania ręki.

Podobnie jak w innych tego typu  konstrukcjach, tak i ten obiektyw nie posiada gwintu do wkręcania filtra. To wielka przeszkoda dla wszystkich, którzy korzystają z filtrów i chcieliby zastosować na przykład szare połówki. Przednia soczewka wystaje przed obudowę i uniemożliwia zastosowanie wkręcanych filtrów. Udało mi się jednak przechytrzyć konstruktorów. Wydrukowany na drukarce 3D pierścień mojego pomysłu rozwiązuje problem. Nasuwam go  na obiektyw i mocuję do niego holder filtrów połówkowych. Bez trudu mogę korzystać z systemu Cokin.  Zainteresowanym chętnie służę wskazówkami choć mocowanie na razie jest prototypem i cały czas je udoskonalam.

m zuiko 7-14 i holder

Obiektyw jak na mikro4/3 jest dość dużych gabarytów jednak cały czas znacząco mniejszy niż obiektywy o większym polu obrazowania. Gdy porównamy  go do takich maleństw jak mZD12 f2.0 czy mZD 9-18 nie da się  ukryć, że to konstrukcja większa i cięższa. Miniaturyzacja w tym systemie na tyle mnie rozbestwiła że 7-14 wydaje mi się wielkim klocem. Ze względu na gabaryty wygodniej go używać z większymi korpusami jak E-M1 lub E-M5 wyposażony w grip. Praca jest zdecydowanie wygodniejsza niż z małym korpusem takim jak E-M10. To oczywiście kwestia przyzwyczajenia i czysto indywidualna. Muszę jednak przyznać, że jeśli stałbym przed wyborem czy kupić E-M10 z tym obiektywem czy może droższy korpus z tańszym obiektywem, zdecydowanie wybrałbym opcję tańszego korpusu i tego szkła. Obiektyw zostanie na lata a korpus i tak prędzej czy później wymienimy.

m ZD 7-14
m ZD 7-14

m ZD 7-14


Obiektyw jest dobrze skorygowany, aberracje nie są problematyczne choć musimy sobie zdawać sprawę z faktu, że wszelakie niedoskonałości obiektywu łatwiej zauważyć przy szerokokątnych obiektywach. Niestety obiektyw jest podatny na łapanie flar przy fotografowaniu na szerokim kącie. Nie sprawia to zazwyczaj problemów przy normalnym użytkowaniu. Ale musimy o tym pamiętać jeśli chcemy pokusić się o brutalne fotografowanie pod światło i umieszczenie słońca w kadrze. Odblaski i flary mogą być problemem.      W niektórych sytuacjach gdy fotografujemy w taki sposób w kadrze mogą pojawić nam się odbicia   Przyjmują one formę ustawionych liniowo niewielkich”perełek” czyli świecących punkcików. Możliwe że osłona jest ociupinkę za krótka choć pewnie większa długość osłony wpływałaby na winietowanie. Nie da się ukryć, że czasem odbicia są czymś pożądanym i dodają uroku fotografii jednak nie da się również ukryć, że są sytuacje gdy nie chcemy mieć tego typu elementów na zdjęciu. Na szczęście jeśli w pewnej odległości od obiektywu wysuniemy rękę rzucając cień na przednią soczewkę bez trudu jesteśmy w stanie wyeliminować te odbicia. Co prawda dziwnie wygląda i nawet ostatnio znajomy zwrócił mi uwagę że podniesiona wyprostowana ręka może się komuś skojarzyć jednoznacznie z wrogim gestem. Więc uważajcie, zwłaszcza za granicą. Oczywiście cały czas trzeba pilnować aby przy takim kącie widzenia nasza dłoń nie weszła w kadr. Zdecydowanie ideałem by było aby robiąc zdjęcie nie trzeba było martwić się o to czy w kadrze pojawią nam się odbicia czy nie. Jest to drobiazg ale dobrze by było gdyby obiektyw nie posiadał takiej wady.

To w zasadzie jedyny zauważalny przeze mnie problem związany z użytkowaniem tego obiektywu choć wystarczy chwilę nim popracować aby wiedzieć jak temu zaradzić.

m ZD 7-14
m ZD 7-14

m ZD 7-14


Optycznie obiektywowi ciężko coś zarzucić. Jakość w centrum delikatnie odbiega na korzyść krawędzi, ale też jest to nieuniknione w tego typu obiektywach Odkąd obiektyw na stałe zagościł w mojej torbie zauważyłem, że coraz rzadziej używam obiektywu 12-40. Często na wyjazd zabieram zestaw 7-14, stałoogniskowy 25mm i 40-150. Ten zestaw wystarcza mi do większości tematów, Owszem czasem zabieram dłuższą ogniskową, czasem obiektyw makro ale 7-14 przeważa obecnie w zdjęciach, które robię.
W większości przypadków zdjęć krajobrazowych zdjęć architektury czy ciasnych wnętrz ten obiektyw pozostaje zapięty na korpusie.

Niewykluczone, że spora część czytelników trafiających na ten opis spodziewa się testu z prawdziwego zdarzenia pokazującego wykresy tabele i tablice testowe. Takich testów jest sporo i sporo jeszcze będzie opublikowanych nie ma potrzeby aby je mnożyć. Moja ocena jest oceną z pozycji użytkownika a to chyba jest najważniejsze dla każdego, dla którego sprzęt jest narzędziem a nie fetyszem.  Mogę dodać,  że jestem zauroczony tym obiektywem. Dostrzegam jego nieliczne wady, jak każdego sprzętu z, którego każdy z nas korzysta, choć uważam, że są one mało istotne i do obejścia.
Z obiektywu korzystam często, ba! nawet bardzo często i uważam go za jeden z lepszych obiektywów w systemie. Daje mi szeroki kąt,  co w przypadku fotografii podróżniczej ma wielkie znaczenie.  Jest to najszerszy rektilinearny obiektyw w systemie o ekwiwalencie 14-28 i stałym świetle f/2.8. Pokrywa zakresem takie ogniskowe z jakich najczęściej korzystam w swej pracy i pozwala mi na bliskie podejście do fotografowanego tematu. Nadaje się do fotografowania nocnego nieba dzięki ogniskowej i jasności. Po wykorzystaniu mocowania  filtrów połówkowych jest idealny wręcz do fotografii krajobrazowej i oferuje dużo więcej niż  w miarę niskobudżetowy obiektyw 9-18. Jego bardzo dobrą cechą jest możliwość zamiany punktowych źródeł światła w bardzo zgrabnie wyglądające gwiazdki to też duża zaleta  w przypadku zdjęć ze słońcem w kadrze czy innymi źródłami światła. Idealnie by było gdyby producent stworzył dedykowane do tego obiektywu kopuły do fotografii podwodnej współpracujące z obudowami do aparatów. Niestety póki co tego w systemie brakuje.

Często pada pytanie co wybrać z szerokich obiektywów do Olympusa czy 9-18 czy 7-14. Jeśli budżet nas znacząco nie ogranicza i poszerzymy nasz obiektyw o mocowanie do filtrów 7-14 jest konstrukcją bezkonkurencyjną w systemie. Daje znacząco większy kąt widzenia, jest szczelny i dużo lepszy optycznie. Wszystkie prezentowane w tym wpisie fotografie (oprócz zdjęcia samego obiektywu)  zostały wykonane obiektywem m Zuiko Digital 7-14 PRO

 

m Zuiko digital 7-14
m Zuiko digital 7-14

 

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Świetny tekst i zdjęcia. Zastanawiałem się nad jego kupnem. Twój artykuł mnie przekonał .
    Z utęsknieniem będę czekał na ukończenie prac nad uchwytem do filtrów . Pozdrawiam

    1. Bardzo się cieszę. Ja uwielbiam ten obiektyw, jak dla mnie mógłby być jeszcze szerszy ale zawsze można chcieć więcej 🙂

  2. Recenzja zgodna z duchem Twojej ksiażki, minimum technikaliów, a wiadomości dużo. Jak napisałeś to recenzja dla tych co nie jaraja się ułamkiem rozdzielczości na wykresie. Sam co prawda używam Sony 🙂 ale nie jestem wyznawcą. Mam jeszcze pierwszą lustrzankę olka e-510 i bardzo ja lubię i cenię.

  3. Używam dwóch korpusów E-M5mkII i E-M10 przerobionego na IR (full spectrum).
    Oczywiście 12-40 PRO jak również 9-18 od chyba 3 lat. Oczywiście stałki 12mm, 45mm, 75mm.
    Znam system i śledzę wszelkie niwości. I doceniam.
    Bardzo chetnie zakupiłbym 7-14 ale… no właśnie… jedyne co mńie zniechęca to niemożność zakożenia
    Filtrów Z-Pro 100×150 na ten obiektyw za pomocą profesjonalnie wykonanego holdera (a w zasadzie mocowania holdera do obiektywu). Śledzę wszystko co ukazuje się w necie ale w wiekszości są to „partyzanckie” wyroby
    jak sam robiłeś to wiesz, wykonane właśnie na drukarkach 3D.
    Powstała nawet specjalna strona w sieci 7-14filter.com
    Że też żaden producent filtrów nie zrobił tego jeszcze….
    Byłoby to może i dobre (amatorskie wykonanie) ale ponieważ często fotografuję na długich czasach i używam filtrów 10 a nawet 16 przysłon to boję się o przecieki światła.
    Do tego dochodzi koszt zakupu nowych filtrów 100×150 a to już jest koszt .
    Mam komplet filtrów twardych, miękkich, ND oraz reverse na 85mm, które świetnie spełniają sie z 9-18.
    Ale… przydałyby się te 2 mm na „krótkim” końcu. Sam wiesz ile to znaczy w krajobrazach…

    1. niestety sądzę że przez długo będą to samoróbki ludzi z dostępem do druku 3D. Teoretycznie dealnie by było gdyby Olympus puścił takie mocowanie dopasowane do obiektywu bo mogłaby to być składowa systemu ale 1) pewnie małe szanse 2) pewnie kosztowałoby mnóstwo pieniędzy 🙂

  4. Obiektyw marzenie, cena jednak kosmiczna jeśli nie zarabia się na zdjęciach 😐 Szkiełka PRO Olympusa to jedne z najlepszych jakie miałem w rękach.

    1. To prawda. Albo powinno się nim pracować i nim zarabiać albo mieć nadmiar gotówki do wydania.

  5. Oj, by się nam przydał ten obiektyw do fotek realizacji wnętrz pokojów dla dzieci… 🙂 Podobno Olympus ma zaprezentować 2.8-4 obiektyw niedługo, ciekawe jaki będzie miał zakres 🙂

    1. Już niedługo się okaże co będzie prezentowane. Fotokina za jakieś 3 tygodnie. Zobaczymy ile szkieł i czy jaśniejsze niż f/2.8 czy nie.

  6. Proszę napisać coś o wadach, czyli o często występujących flarach… z tego co czytałem opinię posiadaczy tego obiektywu, dość mocno na to narzekają

    1. Pisałem o tym w opisie obiektywu. Czyli w tekście, którego dotyczy ten komentarz. Pozdrawiam

    2. W niektórych sytuacjach gdy fotografujemy w taki sposób w kadrze mogą pojawić nam się odbicia Przyjmują one formę ustawionych liniowo niewielkich”perełek” czyli świecących punkcików. Możliwe że osłona jest ociupinkę za krótka choć pewnie większa długość osłony wpływałaby na winietowanie. Nie da się ukryć, że czasem odbicia są czymś pożądanym i dodają uroku fotografii jednak nie da się również ukryć, że są sytuacje gdy nie chcemy mieć tego typu elementów na zdjęciu. Na szczęście jeśli w pewnej odległości od obiektywu wysuniemy rękę rzucając cień na przednią soczewkę bez trudu jesteśmy w stanie wyeliminować te odbicia. Co prawda dziwnie wygląda i nawet ostatnio znajomy zwrócił mi uwagę że podniesiona wyprostowana ręka może się komuś skojarzyć jednoznacznie z wrogim gestem. Więc uważajcie, zwłaszcza za granicą. Oczywiście cały czas trzeba pilnować aby przy takim kącie widzenia nasza dłoń nie weszła w kadr. Zdecydowanie ideałem by było aby robiąc zdjęcie nie trzeba było martwić się o to czy w kadrze pojawią nam się odbicia czy nie. Jest to drobiazg ale dobrze by było gdyby obiektyw nie posiadał takiej wady.