RTFM – czyli o instrukcji

Ku mojemu zdziwieniu na każdym kroku przekonuję się że instrukcja obsługi aparatu, lampy błyskowej czy innego sprzętu fotograficznego

jest chyba czymś wobec czego fotografowie demonstrują jawny sprzeciw… Spotykam zawodowców korzystających z takiego samego korpusu jak ja i zadaję im pytania jak wykorzystują swój aparat. Pytania zadaję z czystej ciekawości licząc na to, że podpatrzę jakieś ciekawe tricki.  Odpowiedź niestety w większości przypadków rozwiewa wszelkie nadzieje na mój rozwój.

  • „shadow highlights?! A co to jest?”
  • „ręczne ostrzenie? Tak można ? Jak to się włącza”
  • Histogram? O jakie fajne, ja też tak mogę ?
  • Ej? A jak robisz że obraz widzisz w wizjerze
  • Lampa błyskowa mi nie działa prawidłowo na 1/500s

Podobnie często podczas fotowypraw użytkownicy aparatów zadają pytania dotyczące funkcji danego przycisku. Często nie jestem w stanie pomóc bo każdy aparat i każda producent ma inne rozwiązania dotyczące „guzikologii”.  Tych pytań nigdy by nie było, gdyby każdy przeczytał instrukcję obsługi swego aparatu. Co więcej rezygnując z tej lektury nie mamy zielonego pojęcia na temat funkcji oferowanych przez dany model aparatu. To że nasz sprzęt oferuje wielokrotną ekspozycję, opcję długiego naświetlania z możliwością zapisu tylko jasnych partii czy tryb zdjęć w wysokiej rozdzielczości albo korektę zbiegu perspektywicznego możemy wyczytać właśnie z instrukcji. Oczywiście nigdzie nie jest powiedziane, że będziemy potrzebowali choćby w najmniejszym stopniu tych wszystkich wodotrysków oferowanych przez nasz nowy korpus. Jednak świadomość co oferuje aparat zwiększa naszą kreatywność. Znając nowe narzędzia „kombinujemy” jak moglibyśmy je wykorzystać. Szukamy zastosowania do trybu live composite, czy podwójnej ekspozycji.

Oczywiście nie ma szans żebyśmy nauczyli się instrukcji obsługi na pamięć, nie ma nawet sensu podejmować takich prób. Natomiast bardzo dobrym rozwiązaniem jest zabranie ze sobą na każdy wyjazd takiej instrukcji. Dziś wystarczy zgrać plik PDF na nasz telefon, tablet lub komputer. W najmniej oczekiwanym momencie może się okazać że aparat komunikuje jakiś bład, albo, że chcemy koniecznie zmienić coś tylko nie mamy pojęcia jak znaleźć tę funkcję w menu. Wówczas PDF z instrukcją jest w stanie uratować nam zlecenie albo wyjazd

Doskonałym przykładem może być sytuacja w, której chciałem wykorzystać lampę błyskową w obudowie podwodnej do aparatu. Okazuje się że jedyne możliwe położenie lampy tak aby zmieściła się ona w obudowie to pozycja zamknięta. Niestety w pozycji zamkniętej lampy nie da się wyzwolić… Chyba, że…. zastosujemy ustawienia jakie mamy opisane w instrukcji. Gdyby nie plik PDF mogłoby się okazać że tydzień wyjazdu nurkowego będzie zmarnowany a ja nie będę w stanie wyzwolić lampy błyskowej.

A o co chodzi z literkami RTFM na początku wpisu? RTFM to akronim znany od dawien dawna. Uniwersalne i ponadczasowe stwierdzenie : Read The Fucking Manual (przeczytaj tę pieprzoną instrukcję) Warto ! 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Fakt, ludzie instrukcji nie czytają. Dlaczego? Może dlatego, że w ogóle niewiele czytają?
    Ale jest też druga strona medalu, dająca wiele do myślenia.
    Pierwszy z brzegu przykład: instrukcja obsługi najbardziej prymitywnego na świecie telefonu, który ma tylko funkcję telefonu.
    Instrukcja ma powierzchnię zbliżoną do A3, na całej pierwszej stronie są same zagrożenia. Mówiąc nieco symbolicznie, samo zbliżenie się do telefonu grozi w najlepszym przypadku kalectwem 🙂
    Na drugiej stronie opisane są funkcje w sposób chaotyczny i nieczytelny.
    Przykład z instrukcji do aparatu: należy się ostrożnie obchodzić z paskiem do noszenia aparatu, bo może się on zaczepić o wystające przedmioty.
    Jeżeli stale jesteśmy zasypywani tego typu instrukcjami, jeżeli są one dołączane do wyrobów typu ścierka do naczyń, to nie należy się ludziom dziwić, że stają się na taką twórczość obojętni. Oczywiście często ze szkodą dla siebie, ale odporność człowieka jest w końcu ograniczona.
    Życzę zdrówka i sukcesów w Nowym Roku 2017.

    1. To prawda, ale po odcedzeniu zagrożeń czychających na człowieka do przeczytania zostaje już niewiele 🙂

      1. Niewiele, czyli w przypadku np. małego Olympusa E-PL3 112 stron naszpikowanych tabelkami, odnośnikami do innych tabelek itp. Jeżeli ktoś ma wykształcenie techniczne i musi w pracy korzystać z instrukcji do różnych, skomplikowanych urządzeń, to daje radę. Ale prawdopodobnie większość fotografujących nie ma takiego treningu i na instrukcje patrzy z obrzydzeniem. Na dodatek konstruktorzy stale wymyślają różne nowe funkcje, nastawy oraz zwykłe bajery (które są tylko chwytem reklamowym i nikt nie będzie ich nigdy stosował) i kółko się zamyka. Takiej ilości przypadków nie da się opisać w sposób prosty i przejrzysty. To do czytania instrukcji zdecydowanie zniechęca i nic nie wskazuje na to, żeby w przyszłości mogło być lepiej. Tym bardziej, że przeciętny fotografujący wcale nie ma ambicji panowania nad każdym szczegółem technicznym. Raczej wręcz przeciwnie, atrakcją jest dobra automatyka uwalniająca od skomplikowanej techniki. Rozwój lub może raczej „rozwój” zaczyna się kręcić w kółko, jak jamnik goniący własny ogon 🙂

  2. Jedynym powszechnie wystepujacym powodem dla ktorego ludzie nie czytaja instrukcji obsługi jest brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. To tego dochodzi lenistwo, strach przed niezrozumieniem tematu, wywyższanie się oraz olewanie zaawansowanych opcji sprzetu ze wzgledu na mała przydatnosc dla amatora zwłaszcza. Te wszystkie cechy występują w przeróżnych konfiguracjach, ale najczęściej samodzielnie.

    1. Ludzie nie czytają instrukcji bo to i tamto. A czy same instrukcje zachęcają do czytania?
      Może ciekawsze byłoby pytanie, dlaczego instrukcje mają często taką formę, że nie da się ich czytać bez obrzydzenia?
      Zgoda, że ludzie często nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Ale często też autorzy instrukcji nie potrafią ich pisać ze zrozumieniem celu, jaki chcą osiągnąć.