Quadralite Reporter

Jakiś czas temu zacząłem szukać lampy o większych możliwościach niż moja systemowa lampa błyskowa Olympusa jednak o gabarytach

pozwalających zabrać ją jeszcze na wyjazd. Szukałem czegoś co dałoby mi możliwości studyjnej lampy błyskowej łącznie z modyfikacją błysku i dużą mocą jednak zasilanie musiało być zapewniane terenie tak więc lampa powinna być ładowana z akumulatora. Po kilku tygodniach poszukiwań w me ręce trafił Genesis Reporter.

Model Reporter 180
Moc 180Ws
Odchylenie głowicy w pionie -15′ – 90′
Odchylenie głowicy w poziomie 0-270′
Zasilanie Genesis Power Pack 45 (akumulator litowo-jonowy, 11.1V/4500mAh)
Wydajność akumulatora ~900 błysków z pełną mocą
Czas ładowania 0,05 – 4,5s
Temperatura barwowa błysku 5600K +/-200K
Czas trwania błysku (t=0.5) 1/300 – 1/10000s
Regulacja mocy błysku 7 EV 1/1 – 1/128
Tryb wyzwalania przewodowe (Jack 3.5mm i PC-sync), przycisk test, fotocela, port sterowania bezprzewodowego
Sterowanie bezprzewodowe opcjonalny sterownik Genesis Reporter Navigator
Wymiary 205x90x70 mm (bez palnika i odbłyśnika)
Waga 550 g (bez palnika i odbłyśnika)

Lampa łącząca funkcjonalność lampy studyjnej niezależność od zasilania sieciowego oraz mobilność.
sama lampa wykonana jest dosyć ciekawie. Wyglądem przypomina dużą systemową lampę błyskową jednak nie jest zasilana tak jak zwykła lampa za pomocą baterii wkładanych w jej korpus tylko energia czerpana jest zewnętrznego akumulatora. Jest to po prostu flesz napakowany sterydami.  sama lampa wyposażona jest gorącą stopkę i pozwala na wpięcie lampy bezpośrednio w aparat.

Lampę możemy więc wyzwalać wprost z aparatu, za pomocą kabla lub przez wyzwalacz bezprzewodowy co stanowi chyba najlepszą opcję ponieważ lampa tak naprawdę może być ustawiona jakkolwiek i gdziekolwiek

Energia błysku wynosi 180 Ws lub 360 w zależności od wersji. Akumulator litowo jonowy o nazwie battery power pack 45 pozwala na około dziewięciuset pełnych błysków w przypadku lampy 180. To jakaś zastraszająca wartość patrząc na niewielki rozmiar akumulatora. 900 błysków na pełnej mocy odpowiada prawie dwóm tysiącom błyśnięcia o mocy pięćdziesięciu procent. To dużo. Nie wiem gdzie tam się mieści tyle prądu ale bateria wydaje się być nie do zarżnięcia.

Całość z kolei jest lekka i mobilna i stanowi bardzo przyzwoite uzupełnienie mojego zestawu fotograficznego pozwalające na zabranie w teren małej lampy z dużymi możliwościami. Wyposażona jest w klips za pomocą, którego możemy przypiąć battery pack do paska. Ja dodatkowo wyposażyłem swój w krótką pętelkę z linki i dzięki temu mogę podwieszać zasilanie lampy pod statywem. Sama lampa wyposażona jest w otwór o standardowym gwincie w fotografii czyli 1/4 cala. Można tam przykręcić szybkozłączkę i zamocować lampę na zwykłym statywie fotograficznym, który i tak zabieramy w teren. Fajna rzecz i nie ma potrzeby brać dodatkowych statywów oświetleniowych.

reporterbateria

Jeden akumulator może obsłużyć dwie lampy jednocześnie. Lub za pomocą specjalnego kabla można podłączyć jedną lampę z akumulatorem w ten sposób aby ładowała się szybciej. W samym battery pack u znajduje się dwa gniazda na kabel zasilający lampę. Możemy więc jedno gniazdo zostawić puste do obydwu gniazd przymocować dwie lampy lub jedną lampę przymocować do dwóch gniazd za pomocą przejściówki dzięki czemu lampa będzie ładowała się jeszcze szybciej. Na górnej części zasilacza pomiędzy gniazdami do lampy błyskowej znajduje się włącznik oraz wskaźnik poziomu energii. Stan naładowania akumulatora sygnalizowanie sprzed niebieskie diody. W dolnej części zasilacza znajduje się przycisk pozwalający na odpięcie od niego akumulatora. To dobre rozwiązanie ponieważ jeśli tego będziemy potrzebowali możemy w terenie wymienić sam akumulator. Ostatnią rzeczą którą znajdziemy w zasilaczu jest gniazdo dla ładowarki sieciowej oraz mocowanie paska na ramię dołączonego w zestawie.

Całość wykonana przyzwoicie i solidnie nie budzi żadnych zastrzeżeń nawet po kilkunastu miesiącach użytkowania.

Wszystkie elementy sterujące lampą zostały umieszczone na głowicy błyskowej.

genesis-reporter360-05

Znajdziemy tam podświetlany na niebiesko wyświetlacz, pokrętło mocy błysku przycisk testowania podświetlany na czerwono i sygnalizujący gotowość do blysku . Dwa przyciski służące do ustawień lampy czyli mode i set. Raz dwa przyciski po lewej stronie pokrętła pierwszy odpowiedzialny za dźwiękowe potwierdzenie gotowości lampy do błysku weź drugi włączający czerwone diody które mają ułatwić ręczne ostrzenie w aparacie poprzez delikatne doświetlenie fotografowanej sceny.

Mamy guziczek włączający czerwona lampkę co ma ułatwić ustawianie ostrości,

W samym korpusie lampy znajduje się jedno gniazdo do kabla zasilającego jedno gniazdo do kabla synchronizacyjnego wejście USB do wyzwalacza takiego jak Nawigator.
W gorącą stopkę w aparacie wsuwam nadajnik, zaś w samej lampie w port USB wtykam malutki odbiorniczek. Na nadajniku i odbiorniku wybieram kanał i grupę i z poziomu aparatu – nie podchodząc do samej lampy, jestem w stanie zmieniać energię błysku. Jako, że większość zdjęć jakie wykonuję z lampą robię w trybie manualnym rozwiązanie jest dla mnie bardzo wygodne. Z jednej strony panuję nad parametrami ekspozycji w aparacie z drugiej zaś jestem w stanie zmieniać błysk na silniejszy bądź słabszy. Daje mi to w zasadzie pełną kontrole nad obrazem. Do Navigatora można dokupić odbiorniki i jestem w stanie w ten sposób wyzwalać kilka lamp jednocześnie. Sam nadajnik zasilany jest bateriami AA zaś odbiornik zasilany jest z samej lampy błyskowej.

navigator

Głowica może obracać się w pionie od minus piętnastu stopni do plus dziewięćdziesięciu dookoła pionowej osi mamy możliwość obrotu 360 stopni sam palnik lampy jest demontowany  a dookoła niego znajduje się mocowanie na modyfikatory światła. Może to być metalowy klosz do którego możemy włożyć kawałki białego matowego plastiku zmiękczający i rozpraszające światło może to być octa do której mamy możliwość przyczepienia grida lub na przykład beauty dish. Najczęściej korzystam z małej okty rozkładanej niczym parasolka i z rozpraszającą powierzchnią przyczepianą za pomocą rzepa. Po złożeniu mogę ją upchnąć w plecaku fotograficznym a po rozłożeniu daje mi możliwość wykorzystania miękkiego światła.

genesis reporter quadralite

Tu można posłuchać dość obszernego opisu lampy gdzie cały system szczegółowo został opisany:

Zdecydowanie tego typu lampa pozwala na zastosowanie czegoś wyglądem przypominające do lampy systemową natomiast możliwościami przypominającą lampę studyjną. Ostatnia zmiana w lampie wprowadzona przez producenta wzbogaciła ją o współpracę z TTL. Myślę, że gdybym teraz decydował się na taką lampę sięgnąłbym jednak po mocniejszą lampę niż 180Ws a sam fakt, że lampa współpracuje z TTL jest jednak gigantycznym argumentem. Z tego co mi wiadomo Quadralite nie ma w ofercie jeszcze lampy ze współpracą TTL z aparatami Olympusa. Podobno jest to kwestią czasu jak takie urządzenie się pojawi.

Quadralite Reporter 360 TTL
Quadralite Reporter 360 TTL

 

Pojawić się może pytanie. OK ale po co nam taka lampa w podróży? Generalnie tego typu narzędzie kojarzone jest głównie z fotografią modelek / modeli, produktową, beauty itp itd. Owszem ale głównie dlatego, że durze lampy, softboxy czy beautydishe są na ogół studyjne i muszą być podpięte do zasilania sieciowego. Lampy sa wielkie i mało mobilne, no chyba, że ktoś ma długi przedłużacz 😉 Część z tego typu lamp studyjnych pozwala na wykorzystanie mobilnego zestawu zasilającego i całość możemy zabrać w teren.

Mamy skrzyneczkę, która zasila nasze lampy i jesteśmy w stanie zabrać studyjne lampy w teren. Pozwala nam to na wykonanie lamp i korzystanie z energii elektrycznej w terenie.

To powyższe rozwiązanie jest dość duże choć rzeczywiście wydajne. Mniejsze warianty to lampy takie jak Quadralite Atlas 600, która wyposażona w akumulator, nadaje się do zabrania na sesję plenerową ale już jest znacząco mniejsza niż Broncolor Senso – o cenie nie wspomnę. Wciąż jest to zbyt wielki kloc aby w miarę swobodnie z tym podróżować.

Nie da się ukryć, że lampa błyskowa znacząco poszerza nasze możliwości w terenie. Możemy robić zdjęcia gdzie światła jest zdecydowanie za mało, możemy bawić się w kreatywną fotografię i selektywnie doświetlać sobie fragmenty sceny, czy na przykład oświetlać pierwszy plan wygaszając światło zastane. Niestety lampy systemowe nadają się do tego kiepsko ze względu na swą małą moc. Owszem można próbować wykorzystać w terenie kilka lamp systemowych o czym można poczytać choćby na forum strobbist.com. Jednak zamiast wozić ze sobą kilka małych lamp, wiadro baterii aby je zasilić, mocowania pozwalające na połączenie kilku lamp i modyfikatorów możemy pokusić się o zabranie w teren czegoś większego niż lampa systemowa i czegoś mniejszego niż lampa studyjna. Oczywiście jak to w fotografii bywa jest to kompromis. Kompromis pomiędzy wagą i rozmiarem a możliwościami lampy. Moim zdaniem doskonale do tego celu nadaje się właśnie lampa Genesis Reporter. Jestem w stanie spakować ją w swojego Flipside mam jeszcze w plecaku jeszcze troszkę miejsca na sprzęt foto i mogę w terenie korzytsać choćby z małej okty czyli modyfikatora pozwalającego na rozproszenie światła.

Takiej lampy nie zabieram zawsze ale zdarza mi się na niektóre tematy ją zabierać. Po co ? Fotografowałem narodziny fok szarych z wykorzystaniem lamp błyskowych. Często dodając do lampy filtr CTO aby zmienieć barwę pochmurnego i nijakiego nieba Doświetlałem papugę w górach Nowej Zelandii aby odseparować ja od tła dzięki czemu udało mi się pokazać ja w jej naturalnym środowisku nie tracąc charakteru drugiego planu.

kea, alpine parrot from New Zealand

 

Możliwości mamy wiele. Tak wiele, że na ten temat powstała niejedna książka. Choćby godna polecenia jest książka:
Z pamiętnika lampy błyskowej” wydawnictwa Galaktyka.
oraz strona internetowa : www.foto.jasiu.pl