Ostre zdjęcie to za mało…

Kiedy patrzymy na jakąś fotografię i myślimy „ WOW, super zdjęcie, ostre, dobrze naświetlone i idealne pod względem technicznym” raczej nie oglądamy świetnej fotografii a po prostu dobre zdjęcie. Aparaty fotograficzne, które mamy dziś do dyspozycji pozwalają bez trudu na wykonanie ostrej, dobrze naświetlonej fotografii – o ile oczywiście nie będziemy im w tym przeszkadzać. Dobra fotografia powinna zmuszać do myślenia, wywoływać emocje, zatrzymać widza na chwilę aby zadał sobie pytanie – jak fotograf to osiągnął.

“There is nothing worse than a sharp image of a fuzzy concept.”  Ansel Adams

Kiedyś trafiłem na wypowiedź Filipa Nicklina – świetnego fotografa NG.
„Ostra prawidłowo naświetlona fotografia to dopiero początek pracy a nie koniec”
Ansel Adams z kolei powtarzał, że „Nie ma nic gorszego niż ostre zdjęcie z kiepskim pomysem”.  Oczywiście fotografując jakiś temat zaczynamy zazwyczaj od zwykłych kadrów dopiero później gdy mamy pewność, że „obfotografowaliśmy” nasz temat na wszelkie możliwe sposoby a nasze karty pełne są poprawnych zdjęć warto jest zacząć kombinować.

W zeszłym miesiącu „zostałem wysłany” na Kamczatkę aby przywieźć materiał o niedźwiedziach brunatnych, które żyją nad Jeziorem Kurylskim. Na każdym wyjeździe czy zleceniu staram się zrobić co tylko jestem w stanie aby fotoedytorom dostarczyć zdjęcia, które będą w stanie przejść selekcję w National Geographic. Ostra fotografia niedźwiedzia stojącego niczym krowa na polu to zdecydowanie za mało i to właśnie w jakiś sposób popycha mnie za każdym razem do eksperymentowania i wykonywania zdjęć w jakiś kreatywny czy artystyczny sposób.

 

Tak też było podczas ostatniej wyprawy Olympus Wildlife Project na Kamczatce. Gdy miałem już na kartach sporo poprawnie naświetlonego materiału i poprawnego pod kątem technicznym zacząłem próbować czegoś innego.  Długich czasów ekspozycji, zdjęć podwodnych, zdjęć pod światło, innego balansu bieli itp. Itd… Było już późno, słońce znajdowało się nisko nad horyzontem i w niewielkiej odległości ode mnie po rzece kręciło się kilka niedźwiedzi polujących z matką na łososie. Ich futro od tyłu było podświetlone promieniami zachodzącego słońca.

niedźwiedź ustawił się „pod światło” Olympus OM-D E-M1 Mark II + mZD 300 f/4 PRO

„Prawidłowo” naświetlone zdjęcie jest kolejnym „nudnym” już zdjęciem niedźwiedzia stojącego w wodzie. Dolna część fotografii jasna, nie ciekawa, tło nudne, jednolite, zero akcji i „miś” stojący spokojnie jak krowa na pastwisku.  Przesunąłem się kilkanaście metrów w bok aby ustawić się względem zwierzęcia dokładnie pod światło, które odbijając się w rzece tworzyło ciekawe refleksy na wodzie. Położyłem się na ziemi, wycelowałem obiektyw w stronę zwierząt i pierwsze co zrobiłem to skróciłem czas ekspozycji do 1/8000s Powody były dwa. Po pierwsze byłem w stanie zamrozić każde chlapnięcie wody, po drugie mogłem nie doświetlić niedźwiedzia i drugi plan tak aby wszystko w kadrze oprócz wody i futra niedźwiedzia podświetlonych od tyłu zamieniło się w czarną smolistą aplę. Jedyne co udało się zarejestrować na matrycy to kontur zwierzaka narysowany przez podświetlone futro i odblaski na wodzie.

W takich sytuacjach doceniam przewagę elektronicznego wizjera względem wizjera optycznego. Robiąc takie zdjęcie aparatem z matówką cały czas widzimy niedźwiedzia jak na fotografii wyżej. Jak byśmy nie zmieniali parametrów ekspozycji nie dostrzeżemy przed naciśnięciem spustu czy zdjęcie jest wystarczająco ciemne. Z kolei korzystając z wizjera elektronicznego, skracając czas widzę od razu jak zdjęcie ciemniej. To bardzo przydatne zwłaszcza, gdy mamy mało czasu na działanie a sprawdzanie efektu naszych ustawień na ekranie aparatu zawsze zabiera czas.

„niedoświetlone” zdjęcie moim zdaniem było dużo ciekawsze. Olympus OM-D E-M1 Mark II + mZD 300 f/4 PRO

W pewnym momencie niedźwiedzica podniosła się stając na dwóch łapach a z nasiąkniętego futra zaczęła lać się woda. To był ten moment, kiedy uśmiechnąłem się pod nosem będąc przekonanym, że udało mi się sfotografować to na co polowałem.

kontrastowa fotografia i ciekawy moment. Olympus OM-D E-M1 Mark II + mZD 300 f/4 PRO

 

Oczywiście większość efektów moich dziwacznych prób jest nie udana, nie nadaje się do publikacji bo po prostu nie wyjdzie, bo nie trafiłem z czasem ekspozycji chcąc zrobić poruszone zdjęcie albo przedobrzyłem z niedoświetleniem starając się wykonać zdjęcie konturowe ale każdy taki eksperyment sprawia, że czegoś się uczę i następnym razem jestem troszkę bogatszy w wiedzę i doświadczenie.
Niedźwiedzia pod światło fotografowałem na wiele sposobów starając się maksymalnie wykorzystać moment. Gdy Krystian – operator o coś mnie prosił odpowiadałem mu tylko „Nie mogę teraz, robię zdjęcie życia” Ujęć mam sporo i wiele z nich jest ciekawe. Bardzo podobały mi się fotografie gdzie na wodzie pojawiały się odbicia w charakterze kółek. Kółek ponieważ obiektywu nie przymykałem więc nie było widać listków przysłony.

bliki na pierwszym planie dodają uroku. Olympus OM-D E-M1 Mark II + mZD 300 f/4 PRO

Niestety fotografia ma to do siebie, że chyba wszystko już było. Będąc jeszcze w terenie opublikowałem swój post na Instagram, Gdy siedziałem na fotowyprawie w Finlandii i robiłem sobie codzienną „prasówkę” na Insta trafiłem na zdjęcie opublikowane przez „kolegę po fachu”

 

Identyczna koncepcja, zdjęcie wykonane nie na Kamczatce tylko na Alasce. Kontrastowe, pod światło nawet na takim samym czasie. Oczywiście moje fajniejsze i ma więcej „lajków” 😉 Nie da się ukryć jednak, że fotografia to nic odkrywczego, choć podejrzewam że na miliardy zdjęć niedźwiedzi tego typu zdjęcia cały czas naeżą do rzadkości i właśnie jest to ich urokiem. Teraz nadszedł czas na przebranie materiału i podjęcie decyzji, która z fotografii będzie wywołana pod kątem publikacji

Gdyby ktoś miał ochotę w przyszłym roku pojechać na fotowyprawę na Kamczatkę – to trzymajcie rękę na pulsie. W przyszłym roku wracamy tam z firmą Wyprawy Foto. Będę prowadził wyjazd a szczegóły i ceny już za kilka miesięcy.