hamaki…

W 1492 roku Kolumb po przybyciu na wyspy Bahama stwierdził ze zdumieniem, że ludzie spali w siatkach rozwieszonych między drzewami. Przywiózł ze sobą ten wynalazek do Europy i okazało się że hamak nie tylko dobrze został przyjęty ale i dość szybko rozprzestrzenił się w naszych stronach. Żeglarze zamiast spać na mokrym, brudnym, zarobaczonym i twardym pokładzie statku mogli cieszyć się w miarę spokojnym snem. Dziś bardziej kojarzymy go z wypoczynkiem w ogrodzie niż z biwakowaniem w terenie i myślę że to wielki błąd.

Osobiście pokochałem taki sposób biwakowania. Hamak jest lekki. W zasadzie diablo lekki jesli porównamy go do wagi namiotu. Rozkłada się go błyskawicznie, śpi nad wyraz wygodnie a rano równie szybko składa. Gdy pada zawsze nad hamakiem można rozwiesić Tarpa czyli kawałek tkaniny tworzacy zadaszenie. Gdy lata wszelkiej maści robactwo – możemy przykryć się moskitierą a gdy mamy spać w miejscy gdzie po glebie łażą różnego rodzaju skorpiony węże i inne „plugastwo” zawsze ciut bezpieczniej jest między drzewami. Co więcej płynąc statkiem, jadąc pociągiem czy kiblując na dworcu kolejowym można taki hamaczek rozwiesić sobie i spokojnie spać. Zdarzało mi się kilka razy w życiu rozbijać namiot w dziwnych miejscach, takich jak wagon kolejowy albo prom z Igumenitsa do Ancony ale zawsze namiot w takim miejscu stwarzał więcej problemów niż szans na spokojny wypoczynek. Konduktor nie wiedział czy powinien policzyć za dodatkowy bagaż i groził wezwaniem SOK-istów. Na promie rano Pani odkurzająca wykładzinę krzyczała coś po włosku a jedyne słowo jakie mogłem zrozumieć to „polizia” Myślę, że świat nie dorósł jeszcze do rozbijania namiotów w niezbyt oczywistych miejscach innych niż pola campingowe.

Zupełnie inaczej jest z hamakiem. Ten choć też budzi zainteresowanie ale jakoś wzbudza wśród ludzi mniej agresji i negatywnych emocji. W sumie nie zastanawiałem się nad tym dlaczego. Wiem jednak, że gdy hamak już wisi a my w nim popijając jakiś napój lub kołysząc się delikatnie do snu, wszyscy uśmiechają się i pokazują podniesiony do góry kciuk ( Choć pamiętajcie, że w wielu miejscach na świecie ten gest jest tak samo wulgarny co obraźliwy 😉 )

hamak na promie
hamak na promie

Nie wyobrażam sobie obecnie podróżowania bez tego wynalazku a chyba najciekawsze miejsce gdzie rozwiesiłem sobie to „ustrojstwo” to wnętrze lodowca Vatnajokull. Dwie śruby lodowe wkręcone we wnętrzu jaskini i kawałek „szmatki” zapewnił chwilkę wypoczynku podczas całodniowego fotografowania w jaskini. Oczywiście nie jest to zbyt komfortowe miejsce do spania bo trochę „przecieka sufit”. można nad hamakiem też rozwiesić daszek czyli tak zwany tarp.  Nie da się jednak ukryć że frajda z dyndania w takim miejscu jest przeogromna.

Spania w jaskini lodowej jednak nikomu nie polecam. Miejsce dość „czujne” twór w postaci lodowca niby stabilny, ale jednak cały czas płynie a co jakiś czas pęka i coś potrafi oberwać się ze stropu. Gdyby jednak ktoś się zdecydował – to przed wejściem do śpiwora sugeruję zdjąć raki 😉

hamak lesovik dobas lodowiec
Odpoczynek wewnątrz lodowca

Jedyny minus hamaka względem namiotu jest taki, że do namiotu mogę schować swe rzeczy i gdy śpię mam bagaż pod kontrolą. Podczas biwakowania w hamaku takiej możliwości niestety nie ma choć też jakoś można sobie z tym poradzić. Jednak porównując wagę hamaka (200g – 300g) do wagi namiotu i możliwość upchnięcia go w przegródce plecaka fotograficznego zdecydowanie łatwiej nam go zabrać na dowolną eskapadę.

Na koniec krótki film jak orangutan w zoo , nie mający nigdy wcześniej styczności z hamakiem rozwiązuje sobie problem ze zorganizowaniem wygodnego wypoczynku.