Extreme Portable SSD

Na szczęście chyba minęły już czasy gdy z dyskiem trzeba było obchodzić się jak z jajeczkiem. Bo upadnie, bo się potłucze, bo się zamoczy…

Dyski talerzowe w wielu dziedzinach pomału wypierane są przez dyski SSD i o ile w macierzach dyskowych “talerze” cały czas będą lepsze o tyle w podróży zdecydowanie postawiłem jakiś czas temu na SSDki. 

W terenie największą zaletą dysków SSD jest bardzo duża odpornością na urazy mechaniczne. Dysk SSD nie ma ruchomych elementów czy kruchych talerzy składa się tylko i wyłącznie elektroniki. W dodatku elektroniki, którą bez problemu można zabezpieczyć przed wilgocią. O ile po upadku dysku talerzowego można być prawie pewnym jakiegoś uszkodzenia czy awarii o tyle na dysk SSD lub pendrive nie będzie to mieć najmniejszego wpływu. Dysk SSD będzie lepszy od jakiegokolwiek dysku talerzowego jak dobrej i pancernej obudowy byśmy sobie nie wymyślili. To powód dla, którego taki nośnik będzie najlepszy do zabezpieczenia danych w terenie. Może nie nadaje on się do długotrwałego przechowywania danych ale za to zapewnia odporność na urazy mechaniczne.

Dyski SSD działają cicho, pobierają mało energii Jednak zdecydowanie ważniejszą cechą dysków SSD jest ich wydajność. Czas dostępu prędkość zapisu czy odczytu  danych są znacznie lepsze niż w wypadku dysków talerzowych

To powód dla którego obecnie w teren zabieram głównie dyski SSD. Oprócz opisywanego wcześniej SanDisk Extreme 510  Jednym z dysków, który ostatnio ze mną często podróżuje jest SanDisk Extreme Portable SSD.

Mały około 90 x 50 x 8 mm , ładny ( choć to kwestia gustu) pokryty przyjemną w dotyku gumą ze specjalnym otworem na mały karabinek czy kawałek linki. Dysk wyposażony w USB C ( USB 3.1) reklamowany jako dysk o prędkości odczytu do 550 MB/s i zapisu do 400 MB/s. Jako, że w nazwie zawarte jest określenie EXTREME dysk jest uodporniony na pył i zalanie wodą. Klasa szczelności podana przez producenta to IP55. Co to znaczy?
Zgodnie ze specyfikacją jest to ochrona przed pyłem i przed strugą wody (12,5 l/min) laną na obudowę z dowolnej strony.  Nie ma żadnych śrubek, łączeń i oprócz gniazda USB dysk wygląda jak jedna szczelnie zamknięta bryła.
Nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził tego w boju zalewając samochód 🙂 więc bardziej niechcący niż świadomie przetestowałem krótkotrwałe zanurzenie w wodzie…

Dysk rzeczywiście jest diablo szybki i pobiera mało prądu. Druga cecha pozwala choćby na podpięcie go do smartfona. Ostatnio nawet wszędzie tam gdzie chcę wykonać kopie zapasowe a nie zabieram ze sobą komputera wykorzystuję smartfon do przerzucenia danych z kart pamięci na dysk SSD. To bardzo fajne rozwiązanie, które podpatrzyłem w tym roku od jednego z uczestników fotowyprawy na niedźwiedzie. Jeśli nie chcemy ze sobą zabierać komputera a zależy nam na zgraniu plików z karty pamięci na dysk – możemy wykorzystać kabel OTG, USB HUB, czytnik kart i dysk SSD.

 

Telefon podłączam pod HUB USB. DO Huba podpinam czytnik kart pamięci oraz zewnętrzny dysk SSD. Za pośrednictwem telefonu obsługuję kopiowanie. Zaznaczam, które pliki z karty mają być zgrane i zaznaczam gdzie mają zostać skopiowane. W ten sposób ie potrzebuję zdjęć kopiować najpierw na telefon, który służy mi tylko jako urządzenie wskazujące co, skąd i dokąd skopiować. Wszystko mieści mi się spokojnie w Saszetce Lowepro Gearup Wrap. Sam dysk mieści się w kieszonce na wizytówki co uważam za dość duże osiągniecie !!


Uszczelnienia i fakt, że jest to SSD powodują, że nie muszę martwić się o bezpieczeństwo dysku żeby chronić dane na nim zapisane. Mimo, że zgodnie ze specyfikacją dysk ma obowiązek przetrwać zalanie  strugą wody (12,5 l/min) laną na obudowę z dowolnej strony. Nie znaczy to jednak, że dysk nie jest w stanie wytrzymać więcej. Mimo iż nie powinien być tak traktowany dysk przetrwał włożenie do wody zarówno słodkiej jak i słonej. Skoro już i tak uległ zalaniu w błotnistej mazi, która wlała mi się do samochodu musiałem go potem wypłukać

Sądzę, że klasa szczelności opisywana jest z dużym marginesem błędu skoro dysk przetrwał włożenie do wody.

Martwię się jednak nieustająco o jedną rzecz i wynika ona z małych rozmiarów – otóż martwię się że go kiedyś gdzieś zgubię 🙂

Jedyna rzecz, do której można się przyczepić to wkurzająca przejściówka do kabelka USB dołączanego w zestawie. Na męską końcówkę USB C nakładamy przejściówkę na micro USB. Jest to rozwiązanie niewygodne. Rozumiem, że część urządzeń ma wyjście USB C i ludzie oczekują takiego kabla, ale zdecydowanie wolałbym dodatkowy kabel. Z resztą taki kabel specjalnie sobie dokupiłem.

Kolejną bardzo ważną rzeczą w przypadku nośników danych zwłaszcza tych dla fotografów jest prędkość transferu. Jeśli mam wykonać kopię zapasową czy zgrać materiał na dysk chciałbym aby trwało to możliwie najkrócej. To powód dla, którego sięgam po szybkie karty i szybkie dyski. Dyski SSD zdecydowanie przewyższają prędkością dyski talerzowe. Rzeczywiście prędkości odczytu i zapisu są bardzo zbliżone u mnie do tych, które są podawane przez producenta. Oczywiście jak zwykle ma znaczenie co jest najsłabszym ogniwem w obrębie naszego zestawu. Co z tego jeśli mamy szybki dysk zewnętrzny i wolny port USB albo wolny dysk lub kartę z której kopiujemy pliki.

Podsumowując – dysk uważam za genialny. Ze “stajni” Sandiska posiadam kilka dysków SSD i są to najczęściej wykorzystywane przeze mnie dyski.

SanDisk Extreme 510 Portable SSD – bardzo fajny również wodoszczelny i sprawdzony w boju dysk opisywany wcześniej na blogu.

SanDisk Extreme 900 – Bardzo szybki dysk SSD jednak pozbawiony uszczelnień za to ładny 🙂 Raczej nie jeździ ze mną w trudny teren – ale jest podstawowym dyskiem SSD z jakiego korzystam na codzień. kiedyś opiszę na blogu:)

SanDisk Extreme Portable SSD – opisywany tutaj dysk, który obecnie obok dysku Extreme 510 jest najczęściej zabieranym przeze mnie dyskiem na wyjazdy (Chyba, że decyduję się na zabranie dysku WD Wireless PRO. Właśnie opisuję na blogu 😀